niedziela, 4 lutego 2018

Robię porządki...

Jakoś mnie tak wzięło na porządkowanie zdjęć na kompie........ no dobra - po prostu już prawie nie mam miejsca na dysku :D I znalazłam w zdjęciach do publikacji śliczną fotkę przedstawiającą misie z ręczników, które robiłam dla Siostry - pokazywałam je już >tutaj<
No i po prostu musiałam je Wam pokazać - mojej Siostrze tak się spodobały te miśki, że wcale ich nie rozwinęła i nie używa tych ręczników, tylko siedzą u niej w salonie na półce :D
Znalazłam też fotkę z zeszłego roku z Dnia Kobiet i pokażę Wam co przygotowałam - razem ze świecznikami z >tego posta< podarowałam karteczki z sukienkami:
A jeszcze chciałam Wam pokazać jaki długi rachunek za koraliki miałam, tylko nie pamiętam nazwy sklepu, ale wyprzedaż wtedy była chyba do -90% - żałuję że nie zmierzyłam ile miał cm..
Nie pokazywałam Wam też chyba moich indiańskich poczynań - zrobiłam w zeszłym roku zaproszenia dla vip-ów w kształcie tipi:
 A dla mojego Taty zrobiłam komplet indiańskiej biżuterii, bo mu się spodobał mój komplet - nie wiem czy pokazywałam, ale chyba nie- moja biżu:
I kołczan, a także ja jako indiański wódz i kilka zdjęć z tego dnia:



  



 A tu już biżuteria na zamówienie dla Taty i widać tam też mój haft matematyczny z indianinem - też zrobiony dla Taty:


 Trochę długie mi te porządki wyszły, więc resztę zdjęć pokażę innym razem :)

wtorek, 23 stycznia 2018

Przylecieli anieli

Jeszcze przed świętami zrobiłam aniołki w podarku dla Babci, Mamy i Cioci. Dzisiaj pokazuję, bo miałam ochotę coś napisać, chociaż jestem tak śpiąca, że padam z nóg. Powiem Wam, że praca to męczące zajęcie :D Jakby tak trwało to z 6 godz. dziennie to bym może nie marudziła, a tak to na nic nie mam chęci ani siły... Robótki na razie leżą odłogiem, nie tylko ze względu na zmęczenie, ale też naszło mnie na czytanie :) Jestem wenowcem nie tylko w dziedzinie rękodzieła- w innych sferach życia też i również dotyczy to mojego czytelnictwa - potrafię nie czytać książek rok, dwa, a potem nadrobić zaległości w miesiąc :D Wciągnęła mnie twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk - zaczęło się w zeszłym roku końcem listopada - w okolicy moich urodzin - dostałam książkę "Szeptucha", bo naczytałam się pochlebnych opinii, no i dotyczyła naszych słowiańskich korzeni poniekąd, a że mi się spodobała to zdążyłam przed końcem roku zakupić i przeczytać kolejne 2 tomy serii i czekam niecierpliwie na następny :) To już daje mi 352+ 416 +494 stron, czyli łącznie w zeszłym roku 1262 strony. A w tym roku zdążyłam już pochłonąć kolejną trylogię: "Ja diablica", "Ja anielica" i "Ja potępiona", czyli 322+295 +305 i książki Wilk i Wiczyca 182+ 259, a teraz jestem w trakcie Pustułki 247 str. - wszystko tej samej autorki. To znaczy że już mam prawie  1710 stron przeczytanych. A jeszcze mam chyba ze 2 albo 3 książki do przeczytania - też Miszczukowej :) No i dlatego też nie mam teraz czasu na robótki, bo wolne wieczorne chwile spędzam z czytnikiem e-booków w dłoni :) Ale ciągnie mnie niesamowicie do krzyżyków, więc jak skończę czytać to się wezmę za haftowanie albo za koraliki, bo też mnie wołają :D
A teraz moje aniołki- każdy inny, bo testowałam wzory na skrzydełka:



 I takie kuchenne łapki do garnków - były już owieczki to teraz przyszedł czas na aniołki :)
No, a oprócz tego przygotowałam też spotkanie kolędowe na sołtysówce, miałam dwa razy imprezy urodzinowe dla moich synów - a przy okazji pokażę Wam tort R2-D2 jaki dla nich zrobiłam w tym roku:


W pracy już mi lepiej :) Więcej czasu spędzam w przedszkolu w grupie starszaków - 5-latków i szybko mi leci czas - tak do godz. 14, bo później już się czeka kiedy się dzieci trochę rozejdą i kiedy będzie wreszcie można iść do domu :D Mój biedny Maluch jakoś sobie radzi, ale staram się, żeby był koło 6 godzin w żłobku, bo mi go szkoda :) Z racji tego że często choruje, no i były święta to ma tych przerw trochę i później za każdym powrotem jest płacz, ale jest rozsądnym dzieckiem i daje sobie przetłumaczyć, a łzy są podobno tylko chwilę na rano, więc nie jest najgorzej :) No i nie będę się już więcej rozpisywać, bo nie ma nad czym - czas ucieka mi teraz trochę szybciej i mniej robótkowo działam, ale - byle do wiosny :D Pa :)

sobota, 16 grudnia 2017

Gnomy czy skrzaty?

Witajcie po krótkiej przerwie i na wstępie chciałam Wam wszystkim życzyć na zbliżające się święta Bożego Narodzenia wszystkiego co najlepsze, dużo radości i spokoju i pomyślności w Nowym Roku :)

A teraz moje gnomy, tak ostatnio wszędzie popularne - mnie tez urzekły te nochale, więc sobie zrobiłam... całą gromadę :) Dwa zostają ze mną, a resztę zawiozę do Mamy, Siostry, Babci i Cioci na święta :) I zgłaszam moją pracę do zabawy w Szufladzie, bo idealnie wpisują się te gnomy w temat  - mój Starszak jak je zobaczył to zawołał: "Łałłłłł! Jakie fajne!" :D
Moja skrzacia gromada:
Te dwa zostają u mnie w domu:
 A reszta tak jak pisałam niedługo pojedzie w świat- pierwszego zaklepała już Siostra:
A Wam który się podoba najbardziej?
 
U mnie jakoś się toczy, z tym że z przerwami, bo mój Maluch co chwilę coś łapie w żłobku... Po tym pierwszym tygodniu kolejny byłam w domu, bo obaj moi chłopcy i ja zresztą też, byliśmy chorzy - najgorzej Maluch, bo miał gorączkę. Później poszliśmy znów w poniedziałek i wtorek, byłam w grupie 3 i 4 latków i tam było o niebo lepiej niż w żłobku! Dzieci same się załatwiają, same jedzą i słuchają i rozumieją co się do nich mówi, a co najważniejsze są zainteresowane tym co się do nich mówi :) No a potem w same mikołajki mój Maluch dostał jelitówki, więc znów byłam kolejne 3 dni na zwolnieniu... Miniony tydzień już pracowałam cały, ale Maluch znów pokasłuje i nie wiem czy to się nie rozwinie... I tak mnie przerzucają między przedszkolem i żłobkiem -  w zależności gdzie są braki kadrowe, nawet miałam okazję prowadzić zajęcia w obu oddziałach :) I chyba zaczynam się przyzwyczajać, albo to dzięki temu że zmieniłam godziny pracy i chodzę od 6:30 do 14:30, a Mężuś wozi chłopców na 8, więc nie muszą tyle siedzieć w żłobku i na świetlicy :) Mnie też zresztą jakoś szybciej leci.
No i to by było na tyle, nie wiem kiedy się teraz odezwę, bo w sobotę jedziemy do moich Rodziców na święta, a zaś na Sylwestra będę mieć gości, później muszę szybko szykować spotkanie kolędowe na sołectwie, więc może w połowie stycznia się uda. Także jeszcze raz wszystkiego naj :)

czwartek, 23 listopada 2017

Szokolade :)

Dzisiaj mam świeżutką pracę - też dzierganą :) I akurat podpasowałam z kolorami do tematycznej zabawy w KTM:
Zrobiłam sobie torebkę na szydełku- ściegiem camel stich nauczonym dzięki cudownej Qrkoko :) Dziękuję :) Zdjęcia są takie sobie, bo cały dzień siedzę w pracy i jak już mam możliwość zrobić zdjęcie to jest już ciemno... Zaraz Wam napiszę jak to z ta moją pracą jest... ale teraz moja torebka:
 Torebka jest ze sznurków bawełnianych - znalazłam fajną polską stronkę z t-shirt yarnami i ze sznurkami - bobbiny.pl Mam jeszcze w planach kolejną torbę, ale już półsłupkami i w niebieskościach, tylko nie wiem kiedy znajdę na nią czas i siły... A do tej jeszcze muszę uszyć i wszyć środek. Uszka są z kolei kolejnym przejawem recyklingu z mojej strony, wzięłam je ze starej brzydkiej torebki :) Kolory tych sznurków kojarzą mi się z czekoladą z pomarańczą - mniam :) Widzicie dwa kolory brązu na dole?
No a moja praca w przedszkolu (a w sumie to raczej w żłobku, bo niby jestem w grupie 2,5 latków, ale większość czasu moja grupa spędza razem z maluchami ok. 1 r.ż.). Od wtorku pracuję i mam wrażenie, że się do tej pracy nie nadaję... Wczoraj i przedwczoraj po prostu się popłakałam po przyjeździe do domu... Nie wiem czy ze zmęczenia, czy z emocji, czy temu że te dzieci tyle płaczą i wogóle... Może muszę się przyzwyczaić... Nie wiem... Dzisiaj mi jakoś lepiej, ale było o 2 mniej dzieci i te co poprzednio od rana do wieczora wyły, tak dzisiaj o dziwo tyle nie beczały... Albo zaczynam się przyzwyczajać :) Z tym że w poniedziałek prawdopodobnie przejdę do starszej grupy 5-latków, ale mój Maluszek zostanie w tej grupie starszych dzieci w żłobku i okropnie się tego rozstania boję... Będzie mi może łatwiej, bo 5-latki już są samodzielne i kumate i nie ryczą tyle, ale z drugiej strony będę cały czas myśleć jak tam moje dziecko... W dodatku mój Starszak musi zostawać tak długo w szkole - w świetlicy... Bo jeżdżę na 8 godzin, 8-16 i to moje biedne dziecko też musi tyle siedzieć w tej szkole... Masakra... Dopiero dwa dni pracuję, a już mam dosyć- jak ja przeżyję te 5 miesięcy stażu???

poniedziałek, 20 listopada 2017

Jutro...

Jutro mój pierwszy dzień w pracy - nie wiem czy przyjmować gratulacje, czy wyrazy współczucia, ale na pewno trzymanie kciuków się przyda :) Trochę się denerwuję...

sobota, 18 listopada 2017

Dziergadełka

Jakoś tak się chyba zaczął sezon szydełkowy, bo ostatnio tylko dziergam i dziergam :D Zaczęło się od czapki i szalika dla mojej Mamy, a zaś już poszło z górki, bo motki tylko czekały aż się za nie wezmę :) No i zrobiłam dywanik do łazienki z t-shirt yarn - część kupiłam, a część zrobiłam sama. Supełki ukrywałam pod spodem robótki.



Zrobiłam też ubranko na pufę, ale robię teraz inny wzór i chyba to gotowe też spruję i zrobię inaczej.
 A teraz dziergam torebkę i mam zamówienie od Brata na małego wikinga i na dużego jednorożca. Wprawdzie jeszcze nigdy nie robiłam maskotek na szydełku, ale co tam - spróbuję :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...